Cardiff wywozi pewne trzy punkty! Jest coraz gorzej...

Gorzej już chyba być nie może! Pompey przegrali kolejne spotkanie, tym razem z Cardiff City u siebie 0:2 i osiedlili się na ostatnim miejscu w npower Championship. The Blues oddają strzały we własne stopy, ponieważ pierwszy gol dla Bluebirds padł po samobójczym strzale Haydena Mullinsa, a drugi po dziecinnej stracie Ibrahimy Sonko, który po wypożyczeniu ze Stoke okazuje się największym niewypałem w zespole. W poprzednim sezonie również bardzo szybko Portsmouth stało się czerwoną latarnią tylko, że w Premier League i nikt nie przypuszczał, że to samo może stać się o szczebel niżej. Poprzedni sezon skończył się spadkiem i naprawdę ciężko nam tutaj jak co tydzień szerzyć pełen optymizm, bo sytuacja całego klubu oraz zespołu jest dramatyczna.
Pierwsza połowa
Do składu powrócił napastnik John Utaka, który przez ostatnie dwa tygodnie leczył kontuzję uda, ale to kapitan i być może po raz ostatni grający dla Pompey - Marc Wilson po raz pierwszy przetestował bramkarza Davida Marshalla. Irlandczyk z 28 metrów z rzutu wolnego przymierzył dobrze, ale golkiper Cardiff poradził sobie bezbłędnie. To był jednak sygnał do ataku dla czołowego zespołu Championship, który ma zamiar w tym sezonie awansować do Premier League. Podanie Chrisa Burke'a minęło całą obronę gospodarzy i Criag'owi Bellamy'emu pozostał do pokonania już tylko Ashdown, ale Walijczyk nie zdołał trafić do siatki. The Blues grali bardzo źle i mieli wiele szczęścia, że po kilku zamieszaniach pod ich bramką nie padł żaden gol.
Podopiecznym Cotterilla udało się jednak wyprowadzić kilka akcji, a po jednej z nich Ibrahima Sonko omal nie strzelił bramki po zgraniu Marca Wilsona. W 37 minucie było już 0:1 dla Bluebirds, a do siatki trafił obrońca Portsmouth - Hayden Mullins, który chciał uprzedzić Bothroyda i w efekcie tego w niekontrolowany sposób pokonał swojego bramkarza. The Blues szybko się otrząsnęli i byli bliscy wyrównania, kiedy Brown posłał wysoką piłkę do Nugenta, a ten uderzył mocno, lecz wprost w Marshalla.
Druga połowa
Już cztery minuty po przerwie fani Pompey na Fratton Park i nie tylko znów zamarli, bo fatalny błąd popełnił Sonko czym pozwolił Bothroyd'owi znaleźć się przed Ashdownem i pewnie strzelić wprost do bramki. Gospodarze po tym golu się załamali i Cardiff od razu rzuciło się do ataku w poszukiwaniu trzeciego trafienia. Cotterill jak zawsze nie miał wielu możliwości wprowadzenia graczy z ławki, bo znów tylko czterech graczy i najpierw zdecydował się na wpuszczenie 18-letniego Nadira Ciftci'ego za Richarda Hughesa. To było śmiałe posunięcie, bo w pierwszej linii Pompey znaleźli się czterej zawodnicy.
Na 10 minut przed końcem meczu nasz zespół mógł jeszcze dostać wiatru w żagle, bo John Utaka był ciągnięty za koszulkę w polu karnym przez Marka Hudsona, ale sędzia Andy Penn nie zdecydował się wskazać na wapno. Wtedy już wierni zazwyczaj fani Portsmouth powoli zaczęli opuszczać Fratton Park. Kontaktowego gola szukał David Nugent, ale po podaniu Sonki nie potrafił opanować futbolówki w polu karnym. W doliczonym czasie gry rezerwowy Cardiff - Andy Keogh przez chwilę myślał, że będzie już 0:3, ale sędzia uznał, że był na spalonym i chwilę później zakończył ten jakże fatalne kolejne spotkanie dla Pompey.
Portsmouth FC-Cardiff City 0:2 (0:1)
Strzelcy: 0-1 H.Mullins sam. 37', 0-2 J.Bothroyd 49'
Składy
Pompey: Ashdown - Mullins, Sonko, Mokoena, Dickinson - Brown (Pack 84), Wilson, Hughes (Cifcti 67) - Utaka (Ritchie 88), Nugent, Smith.
Niewykorzystane zmiany: Flahavan.
Żółte kartki: Mokoena.
Cardiff: Marshall - Blake (Matthews 28), Hudson, Gypes, Naylor - Drinkwater, Olofinjana, Whittingham - Burke, Bothroyd (Koumas 90), Bellamy (Keogh 80).
Niewykorzystane zmiany: Heaton, Rae, McPhail, Gerrard.
Sędzia: Andy Penn
Widzów: 15,866



























28.08.2010 20:25