Tommy Smith uważa, że koszmarny wyjazd Pompey na tournee do Ameryki Północnej pomógł jeszcze bardziej skonsolidować zespół. Dla napastnika The Blues dwutygodniowy wyjazd do USA i Kanady był najgorszym od kiedy jest profesjonalnym piłkarzem. Jednak pomimo częstej zmiany miejsc, odwołanych lotów i wielkich problemów z kontuzjami w zespole Tommy uważa, że duch w zespole rozwinął się.
Pewne jest, że to może być poważny atut drużyny w nowym sezonie w Championship.
"Wyjazd na tournee do Ameryki Północnej nie był fajny" - powiedział Smith.
"Wszystko co poszło nie tak, począwszy od tych odwołanych lotów sprawiało, że było nam bardzo ciężko"
"Ale mamy zadatki na dobrego ducha w drużynie, a to jest naprawdę bardzo ważne"
"W poprzednich latach również miewałem kilka podobnych wyjazdów, ale ten jest chyba na szczycie koszmarów"
"Czasem po prostu nie wiedzieliśmy czy mamy się śmiać czy płakać z niektórych sytuacji, ale mamy tutaj takie grono zawodników, które nigdy się nie poddaje"
"Nikt nie narzekał. Każdy dawał z siebie wszystko i mógł liczyć na pomocną dłoń od kolegów"
"Przeciwności łączą zespół i tak samo było u nas w poprzednim sezonie. Znów chcemy robić to samo"
Wczoraj The Blues wygrali sparingowy mecz z Bournemouth 1:0 po golu z rzutu karnego Marca Wilsona i według Smitha właśnie ten duch w zespole pozwolił pokonać niezły zespół The Cherries.
"Wygraliśmy 1:0 z Bournemouth i udowodniliśmy, że nie jesteśmy wcale takim słabym zespołem" - dodał.
"Zwyciężyliśmy po niezłej grze. Jestem pewien, że na bazie ducha zespołu możemy robić tutaj dobre wyniki"
Autor: Jurii