John Utaka - symbol upadku Pompey

Rok 2010 był irytujący dla wielu fanów Pompey, ponieważ w tym czasie klub otarł się o likwidację. Często można zadać sobie pytanie: skąd wzięły się te ogromne długi? Dlaczego Portsmouth, które ma ok. 130 mln funtów zaległości jest na takiej przepaści, podczas gdy Manchester ma (rzekomo) 1 miliard długu!? Odpowiedź jest prosta i nie skomplikowana: fundusze transferowe i płacowe (wliczając premię) zdecydowanie przekraczały wartość dochodów, którą produkował klub jeszcze za czasów Mandaricia, a później Gaydamaka.
Gdy postawiłem tezę wiele osób chcąc ją obalić będzie chciało zapewne przytoczenia dowodów. Nie ma problemu, ponieważ klub posiada takowy żywy i biegający jeszcze po Fratton Park. Jest nim piłkarz John Utaka, którego zarobki nie jednego eksperta przyprawiają o ból głowy, gdyż każdy normalny człowiek (którego niestety Pompey ostatnio nie posiadało) nie zapłacił by tak wysokiej pensji zawodnikowi, który przez trzy sezony nie pokazał praktycznie nic. Krótki opis kariery Nigeryjczyka w Portsmouth będzie też dowodem na to, że jego sprzedaż do Sunderlandu za 2 miliony funtów będzie interesem życia.
Jak wiemy John Utaka trafił do Portsmouth z francuskiego Rennes za kwotę 7 milionów funtów. Transfer miał miejsce w sezonie 2007/2008 za czasów Gaydamaka i Redknappa i nie było by w tym nic dziwnego, gdyby na jaw nie wyszły zarobki piłkarza, które sięgają 70 tysięcy funtów tygodniowo! Jak na klub, który zdobył Puchar Anglii i dopiero wchodził na piłkarskie salony taka kwota jest ujmując łagodnie nieprzemyślana. John do końca kontraktu ma jeszcze rok, dlatego jego utrzymanie kosztowało by nas jeszcze około 3,5 mln funtów wliczając premie, które mogą być dwukrotnie większe! Zarówno dla piłkarza jak i klubu taka współpraca jest niekorzystna (piłkarz nie może grać w najwyższej lidze, a klub traci na nim ogromne pieniądze, dlatego oferta opiewająca na 2 miliony funtów angielskich z Sunderlandu powinna zostać zaakceptowana).
Choć piłkarzy, którzy zarabiali ogromne pieniądze (niekiedy większe niż w Chelsea czy Manu) jest o wiele więcej to Utaka jest jednym z nielicznych, którzy przetrwali do dnia dzisiejszego. Można by przytoczyć jeszcze Davida Jamesa, ale ten gra pierwsze skrzypce w zespole i do tego bez żadnej namowy chce obniżyć kontrakt, więc porównywanie go z Utaką nie wchodzi raczej w grę. Nigeryjczyk siedząc na ławce i nic nie wnosząc skutecznie powiększał dziurę w budżecie klubu, (która obecnie jest tak wielka, że będzie spłacana przez kilka lat), stał się symbolem upadku finansowego i sportowego Portsmouth na kilka dobrych lat.
Autor: Kanius



























06.07.2010 20:00