Na zakończenie tournee bardzo wysoka porażka z DC United

Bez treningu, bez snu i bez własnych koszulek - to nie jest żadną niespodzianką, że Pompey zostało rozbite przez DC United aż 0:4. Hat-trick Danny'ego Allsopa był jak nóż w plecy zmęczonych graczy The Blues, którzy w sumie nie mieli jak dojść do dobrej kondycji po przylocie do stolicy USA. Odwołany lot przez burzę spowodował, że w piątkową noc musieli opuścić lotnisko w Chicago i przed meczem z DC United spali tylko przez cztery godziny, a warto dodać też, że przez trzy ostatnie dni przed meczem żaden z zawodników Portsmouth nie kopnął piłki, bo nie odbył się żaden trening. Sama podróż z Edmonton do Waszyngtonu zajęła 27 godzin, a na kolejne nieszczęście zaginęło też 14 bagaży, w tym te, w którym były meczowe stroje naszego zespołu dlatego byli zmuszeni pożyczyć białe komplety stroi od swoich rywali. Niestety cały ten wyjazd na tournee do Ameryki Północnej obrazuje jak funkcjonuje obecnie Pompey, bo na każdym kroku czegoś brakowało i były niedociągnięcia organizacyjne. Przechodząc już do samego meczu to wyjściowa jedenastka ekipy Cotterilla nie wyglądała wcale tak tragicznie, ale od samego początku widać, było wielkie zmęczenie The Blues. Nie pomogli nawet wracający po kontuzjach Tommy Smith, Richard Hughes, Hayden Mullins i Jamie Ashdown przez co nasz zespół został rozgromiony przez najsłabszą drużynę MLS, która wygrała tylko 3 z 17 meczów ligowych.
Na spotkaniu, które odbywało się w temperaturze 105 stopni Fahrenheita i był to jeden z najgorętszych dni w roku w Waszyngtonie widzieliśmy około 100 wiernych fanów Pompey. Już w 21 minucie musieli oni spuścić nosy na kwintę, kiedy po znakomitej wrzutce w pole karne Branko Boskovicia jego partner Danny Allsopp wyskoczył wyżej niż obrońcy The Blues i umieścił piłkę w siatce. 10 minut później było już 2:0 dla DC United, a swojego drugiego gola zdobył 31-letni były napastnik Manchesteru City, Notts County i Hull City. Później nieco lepiej spisywali się gracze Cotterilla, ale w kilku przypadkach zawodziła ich skuteczność. Przykładem tego była znakomita akcja Matta Ritchie po lewej stronie, po której w pozycji strzeleckiej znalazł się David Nugent, ale chybił.
W 54 minucie składy obu zespołów zostały zredukowane do 10 zawodników, a wszystko przez starcie Haydena Mullinsa z Santino Quarantą, ale czerwonych kartek dla zawodników nie pokazałby chyba nikt oprócz sędziego, który się na to zdecydował. Bramka na 3:0 dla zespołu ze stolicy Stanów Zjednoczonych była naprawdę pięknej urody, a nasi obrońcy byli tylko biernymi obserwatorami jak rezerwowy Junior Carreiro rozgrywa sobie piłkę z Branko Boskoviciem po czym do pustej bramki futbolówkę skierował Pablo Hernandez. Aktywny Allsopp miał kilka okazji na zdobycie hat-tricka, ale ich nie wykorzystywał aż w końcu na 25 minut przed końcem meczu bardzo inteligentnie uderzył obok Ashdowna.
Nie obyło się oczywiście bez stałego punktu podczas tournee w USA, czyli jakiejś kontuzji w naszym zespole. Jamie Ashdown, który dopiero co się wyleczył zderzył się z Joelem Wardem po czym z urazem opuścił plac gry, a zmienił go Liam O'Brien. W ostatniej minucie za brutalne zagranie względem Michaela Browna z boiska wyrzucony został Julius James. Z tej okazji Portsmouth miało rzut wolny, ale po strzale Ritchie'go kapitalną interwencję zaliczył Bill Hamid.
DC United-Portsmouth FC 4:0 (2:0)
Bramki: 1-0 D.Allsopp 21', 2-0 D.Allsopp 31', 3-0 P.Hernandez 56', 4-0 D.Allsopp 65'
Czerwone kartki: Quaranta 54', James 90' - Mullins 54'
Składy
DC United: Perkins (Hamid 46) - Talley (King 60), Rice, James, Graye (White 75) - Khumalo (Carreiro 46), Simms, Quaranta - Boskovic (Morsink 60), Allsopp (Najar 87), Hernandez (Rivas 67).
Pompey: Ashdown (O'Brien 79) - Mullins, Ward, Wilson (Martin 69), Ritchie - Pack (Gregory 60), Brown (k), Hughes - Ciftci, Smith, Nugent (Ryan 83).
Widzów: 8,987



























25.07.2010 22:48