Oceniamy zawodników: Pomocnicy

Dziś trzeci dzień podsumowań zawodników Pompey w sezonie 2009/2010 i tym razem bierzemy na tapetę naszych pomocników, którzy niestety w zakończonych rozgrywkach nie wykreowali nas zbyt wielu goli. Oceniamy tak jak w szkole, czyli w skali od 1 do 6. Zapraszamy do lektury!
Aaron Mokoena: mecze/gole - 29/1, ocena - 3+
Wiele po jego przyjściu sobie nie obiecywaliśmy, więc nie może być mowy o jakimś zawodzie. Jego sytuacja jest analogiczna do tej Marca Wilsona. Reprezentant RPA częściej wystawiany był w pomocy, gdzie nie błyszczał formą, a jego prawdziwym powołaniem jest gra w środku defensywy, gdzie ma za sobą spektakularne mecze z Tottenhamem i Chelsea w FA Cup, gdzie był klasa samą w sobie. Ogólnie niezbyt zauważalny na boisku, ale to w dużej części dzięki niemu nasz zespół doszedł aż do finału FA Cup, bo nie wiadomo co wydarzyłoby się w rzutach karnych w meczu z Coventry, ale w doliczonym czasie dogrywki to właśnie Aaron przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Pompey. Właśnie za tego gola, bloki przy dwóch strzałach Drogby w finale Pucharu Anglii oraz niebywałą waleczność otrzymuje trójkę z plusem.
Jamie O'Hara: mecze/gole - 29/3, ocena - 4+
Nie mamy żadnych wątpliwości, że Jamie był najlepszym zawodnikiem The Blues w tym sezonie i pewnie dalibyśmy mu piątkę, gdyby nie kilka słabszych spotkań, które mu się przydarzyły u nas. Już od pierwszego dnia wypożyczenia ze Spurs wykazywał wielkie zaangażowanie sprawami Pompey nie tylko na boisku, ale także poza nim. Gdy był w formie to rządził w środku pola i to dzięki niemu mieliśmy w tym sezonie jakiegoś rozgrywającego, bo bez Jamie'go byłoby z tym ciężko. Nie jest może jeszcze ideałem i pewnie po powrocie do Tottenhamu nie zagrzeje tam miejsca w pierwszym składzie, ale kibice Portsmouth zawsze będą go wspominać z wielką serdecznością. Wielki plus też za bramki, bo każde z jego trzech trafień w naszych barwach było cudnej urody. Powodzenia w Spurs, Jamie!
Hayden Mullins: mecze/gole - 25/0, ocena - 2+
31-lat życia i 12 lat piłkarskiej kariery poszło na marne, bo Hayden marnował się grając w środku pomocy. Już od pierwszego dnia na Fratton Park nie był ulubieńcem kibiców, bo kompletnie nic nie wnosił do zespołu i czasem czuliśmy się jak byśmy grali w 10, kiedy on przebywał na boisku. Okazało się jednak, że to kolejny zawodnik naszego zespołu, który nie gra nominalnie tam, gdzie grać powinien, bo mianowicie miejsce Haydena Mullinsa jest na lewej bądź prawej obronie, a przekonał nas o tym Avram Grant. Pisać o nim jako o pomocniku nie ma sensu, ale jako obrońca to jest zupełnie inny facet. Twardy, względnie szybki i bardzo mądrze ustawiający się Mullins znakomicie radził sobie przede wszystkim w pucharowych meczach z Tottenhamem i Chelsea. David Bentley, Niko Kranjcar i Salomon Kalou nie radzili sobie z nim i miejmy nadzieję, że podobnie będzie w Championship. Kto nie byłby nowym menedżerem The Blues to prosimy go tylko o jedno: Nie wystawiaj Haydena w pomocy!
Papa Bouba Diop: mecze/gole - 17/0, ocena - 2
Drugi już z rzędu sezon zmarnowany przez kontuzje, więc oczywiście ocena nie może być wysoka. Grał rzadko, ale co ciekawe zawsze kiedy był zdrowy zarówno u Paula Harta jak i u Avrama Granta to grał. Jest silny, świetnie zastawia piłkę, ale przy tym nie powinny mu się zdarzać głupie straty, a ich popełnił w tym sezonie kilka. Niczym pozytywnym się nie wyróżnił i latem raczej pożegna się z Fratton Park. Płakać za nim nie będziemy.
Michael Brown: mecze/gole - 33/2, ocena - 4
Ostry, agresywny, bezczelny, bezpardonowy i tak można by wymieniać dalej. Drażni każdego rywala i jest królem prowokacji i za to jest kochany przez kibiców swojej drużyny i nienawidzony przez fanów przeciwników. Finezji nie ma u niego za wiele, ale jak na jego styl gry 2 gole i 3 asysty w lidze to świetny wynik. Przez wiele meczów był też kapitanem zespołu i miał dobry wpływ na zespół. Robi swoje i to jest najważniejsze. Z takim walczakiem jak on o nasze wyniki w Championship będziemy spokojni.
Richard Hughes: mecze/gole - 14/1, ocena - 2
Mało grał i niewiele pokazał. W regularnej grze przeszkadzały mu kontuzje, ale pewnie gdyby nie one to i tak nie nagrał by się zbyt dużo. Obecnie Premier League to na niego za wysokie progi, ale cieszyć może go fakt, że w meczu Carling Cup z Hereford United strzelił swojego pierwszego gola od 5,5 roku. Jeśli poradzi sobie z kontuzjami i zostanie w klubie to jego solidność czasem może nam się przydać w meczach na zapleczu Premiership.
Kevin Prince Boateng: mecze/gole - 27/5, ocena - 4
Jego pierwsze miesiące na Fratton Park były wręcz wymarzone, oczywiście oprócz wyników naszego zespołu. Po nieudanych epizodach w Tottenhamie i Borussii Dortmund wielu uważało, że Portsmouth robi źle wydając na niego 4 miliony funtów, ale on spisywał się znakomicie i swoją błyskotliwością w ofensywie dawał wiele dobrego naszemu zespołowi. Sielanka skończyła się w lutym, kiedy bez konsultacji z nikim zszedł samowolnie z boiska podczas meczu z Manchesterem United i rzucił klubową koszulką o ziemię. Po meczu okazało się, że ma kontuzjowaną kostkę i nie wiadomo ile będzie pauzował. Opowiadał prasie o złej opiece medycznej w Pompey i nie odpowiadał na telefony Avrama Granta podczas, gdy ten dał mu pozwolenie na wyjazd do Niemiec. Ma chłopak trudny charakter, ale jakoś wykaraskał się z kłopotów i po wyleczeniu kontuzji wrócił prosto na półfinał FA Cup ze swoim byłym klubem Tottenhamem. Zagrał świetne zawody i ustalił wynik meczu wykorzystując rzut karny, czym na nowo rozkochał w sobie fanów Portsmouth. Mógł mieć ich u swoich stóp po raz kolejny 15 maja, ale przy stanie 0:0 w finale z Chelsea nie wykorzystał rzutu karnego, a nasz zespół przegrał ten mecz 0:1. Po karnym Kevin rozpadł się psychicznie i nie nadawał się do dalszej gry. To właśnie psychika jest jego największym problemem, a teraz dochodzi mu kolejne zmartwienie, bo w tym samym finale bardzo narozrabiał powodując kontuzję kapitana reprezentacji Niemiec - Michaela Ballacka, przez którą on nie pojedzie na Mundial. Szkoda, że przez problemy finansowe Pompey raczej odejdzie latem, bo przydałoby nam się trochę kolorytu, którego nadawał on grze The Blues.
Hassan Yebda: mecze/gole - 23/2, ocena - 3+
Tak naprawdę to przez ten sezon wypożyczenia do Pompey go nie rozgryźliśmy. Był rzucany po pozycjach w pomocy, ale najlepiej chyba prezentował się na jej prawej stronie. Potrafił dobrze rozegrać piłkę, a także nieźle ją odbierał. Sezon chyba na plus, a głównie zasłynął tym, że strzelił gola, który dał pierwsze zwycięstwo naszemu zespołowi w tym sezonie, a było to dopiero w ósmej kolejce na Molineux z Wolves. Ciekawe jak potoczy się jego dalsza kariera?
Angelos Basinas: mecze/gole - 16/0, ocena - 2
Szkoda, że do Pompey trafił już u schyłku swojej kariery, bo obecnie naprawdę jest słaby. Na te 16 występów głównie składają się wejścia z ławki i niestety nigdy nas nie olśnił. Nie radził sobie z szybkim tempem gry w Premier League, a jego podania też już nie były tak precyzyjne jak choćby na Euro 2004. Już wiemy, że jego umowa w Pompey nie zostanie przedłużona i jest to bardzo dobra decyzja działaczy klubu.
Matt Ritchie: mecze/gole - 2/0, ocena - 3
Większość sezonu spędził na wypożyczeniach, ale w Portsmouth wiele sobie po nim obiecują. Ma za sobą udany debiut w lidze w spotkaniu z Wigan, gdy mógł nawet zdobyć zwycięskiego gola. Jak na razie nie możemy go w pełni oceniać, ale zostaje u nas na kolejny sezon i w Championship się okaże czy jest już wystarczająco dobry, aby grać w Pompey.
Quincy Owusu-Abeyie: mecze/gole - 11/1, ocena - 3-
Wpadł do nas na kilka tygodni i odszedł do katarskiego Al Sadd. Zachwycił wszystkich fenomenalnym występem w derbach z Southamptonem, kiedy zdobył jednego gola i zaliczył dwie asysty, a nasz team wygrał 4:1, ale to było wszystko co nam pokazał. Gdy pojawiał się na boisku to widać było, że jest szybki i dobry technicznie, ale regularnie tego nie potrafił pokazywać. Na pewno, gdy odchodził to nikt na Fratton Park nie rwał sobie przez to włosów ze zdenerwowania.
Jeszcze przed odejściem do Spurs w sierpniu Niko Kranjcar zagrał 5 meczów dla Pompey i strzelił gola w Carling Cup z Hereford United, ale nie podjęliśmy się oceniania jego podobnie jak młodziutkiego Gauthiera Mahoto, który wszedł z ławki w tym samym meczu z Hereford, ale w styczniu odszedł do Bastii.



























27.05.2010 16:24